Kurczak pieczony jest czasochłonny, bo najlepsze efekty smakowe daje całonocne marynowanie w ziołach, a pieczenie też nie trwa pięciu minut - ale w tym czasie z powodzeniem można zająć się czym innym (w pierwszym przypadku: spaniem, w drugim: napisaniem paru słów w skandalicznie zaniedbywanym ostatnio blogu). Ale opłaca się czekać - dzięki cytrynie jest bardzo kruchy, oregano i spółka nadają mu fantastycznego aromatu letniego lenistwa na lawendowych łąkach, a czosnek i płatki chili nieco pikanterii, podnoszącej temperaturę uczuć. Ach, już nie mogę się doczekać...
![]() |
Fot. Kamila Mianowicz |
Składniki:
3 piersi kurczaka (lub 3 udka lub 4 podudzia)
5 łyżek oliwy z oliwek
4 łyżki soku z cytryny
łyżka słodkiej mielonej papryki czerwonej
płatki chilli lub pieprz cayenne (szczypta)
łyżka ziół prowansalskich
ząbek czosnku pokrojony na cienkie plasterki
sól, pieprz
Kurczaka myję pod bieżącą wodą, usuwam wszystkie błony, ścięgna i tłuszcz. Mięso umieszczam w misce z pokrywką. W osobnym naczyniu mieszam wszystkie składniki marynaty, po czym wylewam ją na kurczaka. Potrząsam miską tak długo, aż marynata dokładnie oblepi mięso.
Wkładam do lodówki na całą noc (lub co najmniej na kilka godzin). Przed pieczeniem wyciągam mięso z lodówki, tak aby przed włożeniem do piekarnika miał szansę ogrzać się do temperatury pokojowej.
W zależności od wykorzystanych części kurczaka piekę od 20 do 50 minut w temperaturze około 220 stopni.
Bon appétit Messieurs Dames!
ze smakiem bym zjadła
OdpowiedzUsuńpozdrawiam:)
http://swiat-kuchni.blogspot.com/