środa, 11 maja 2011

A jak awokado, G jak guacamole

Być może śmiałe to twierdzenie, ale uważam, że Kolumbowi, obok sławy odkrywcy Nowego Świata, należy się także chwała rewolucjonisty kuchni europejskiej. Dzięki niemu z obu Ameryk szerokim strumieniem popłynęły na stary kontynent wszelakie dobra doczesne, nie tylko złoto i inne kruszce, ale także nasiona i sadzonki roślin, które każdy szanujący się europejczyk uważa za swojskie i rodzime. Jak pomidory. Albo fasola. Albo ziemniaki, które przecież są tak bardzo polskie. Nic bardziej mylnego! Pewien powiew egzotyki zachowały tylko niektóre amerykańskie przysmaki, jak czekolada, wanilia czy... awokado właśnie. Ten zielony owoc, w kształcie zbliżony do gruszki, nieco pomarszczony, najczęściej zalega na półkach marketów, jako że my, wychowani na ziemniakach, nie bardzo wiemy, co z nim w kuchni począć. Inna sprawa, że dostępne u nas awokado smakują zaledwie jak namiastka tych prawdziwych.
Jednak nawet z niezbyt wspaniałych zielonych gruszek można przygotować wspaniałe aztecko-meksykańskie guacamole. Sekret tkwi w odpowiednich dodatkach. Oczywiście podstawowa wersja tego sosu zawiera tylko awokado, sok z limonki lub cytryny, ząbek czosnku, pieprz i sól. Ja jednak lubię urozmaicać aksamitną teksturę awokado drobno posiekaną chrupiącą i sprężystą papryką, palącą białą cebulą, czerwonymi mięsistymi pomidorami i orzeźwiającym świeżym ogórkiem. I dobrze doprawić solą i zestawem pikantnych przypraw. A potem nakładać sos na chilli tortilla chips i chrupać... pychota!

G jak guacamole. Fot. Kamila Mianowicz

Składniki:
3 dojrzałe awokado
sok z połowy cytryny lub limonki
2 łyżki śmietany (18 lub 30%)
łyżka drobno posiekanej cebuli
łyżka drobno posiekanej czerwonej papryki
łyżka drobno posiekanego świeżego ogórka
łyżka drobno posiekanych pomidorów, pozbawionych pestek
sól, pieprz, szczypta pieprzu cayenne, czerwonej papryki oraz kuminu (niekoniecznie)

Awokado obieram z twardej skórki i pozbawiam nasion. Dojrzałe awokado łatwo poddaje się naciskowi palców, ale tylko na głębokość paru milimetrów (najlepiej sprawdzać przy ogonku), głębiej jest dość elastyczne. Łatwo je obrać - skórka praktycznie sama odchodzi od miąższu. Nożem kroję je na niewielkie kawałki, które potem widelcem rozgniatam na dość gładką masę. Dodaję wszystkie przygotowane wcześniej warzywa, bardzo drobno posiekane, oraz przyprawy, sok z cytryny i śmietanę i dokładnie mieszam. Pieprz cayenne i kumin dodaję stopniowo, sprawdzając poziom ostrości sosu. Wstawiam do lodówki na ok. pół godziny, aby smaki miały szansę się połączyć. Podaję do chrupiących chipsów z tortilli.

Tortilla chips chilli. Fot. Kamila Mianowicz


Bon appétit Messieurs Dames!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za komentarze :)