wtorek, 23 sierpnia 2011

Give me some fish... pstrąg pieczony w folii

Za tydzień jadę w krainę pstrąga, jadę w krainę pstrąga, krainę pstrąga, pstrąga... :)
Marzę o grillowanej chrupiącej rybie z lokalnej restauracji nad (dosłownie nad) szumiącym potokiem - mój doroczny obowiązkowy punkt programu - i mocno trzymam kciuki, żeby wszystkie pogłoski o sromotnym upadku jakości serwowanych tam pstrągów okazały się plotkami rozsiewanymi przez złośliwych konkurentów.
Ale na wszelki wypadek zakupiłam świeże pstrągi i, odpędzając wizję przyszłego tatrzańskiego rozczarowania, od wczoraj świętuję pstrągowy początek tygodnia.
Na pierwszy ogień postanowiłam przygotować klasyczną wersję - pieczonego pstrąga z rozmarynem, cytryną i gruboziarnistą solą, delikatnego i rozpływającego się w ustach, niemal kremowego. Na jutro planuję chrupiący kontrapunkt, pstrąg już marynuje się w odpowiednich przyprawach. Ale to jutro. Dzisiaj zamierzam w pełni rozkoszować się delikatnością smaku króla ryb.

Fot. Kamila Mianowicz
Fot. Kamila Mianowicz

Składniki (na 1 pstrąga):
1 świeży pstrąg patroszony, bez głowy
gałązka rozmarynu
2 plasterki cytryny
szczypta tymianku
pół łyżeczki fumet de poisson (wywaru rybnego w proszku lub kostce)
pół łyżeczki soli gruboziarnistej
świeżo mielony pieprz
chlust oliwy z oliwek
łyżka świeżo wyciśniętego soku z cytryny
arkusz folii aluminiowej

Pstrąga dokładnie myję pod zimną bieżącą wodą. Osuszam ręcznikami papierowymi i nacieram w środku solą wymieszaną z fumet de poisson, pieprzem i tymiankiem. Skrapiam oliwą z oliwek połączoną z sokiem z cytryny. Sok cytrynowy sprawia, że przyprawy wnikają głęboko w włókna mięśniowe.
W rozcięcie wkładam gałązkę świeżego rozmarynu i dwa plasterki cytryny i odstawiam do lodówki na co najmniej 12 godzin.
Pstrąga wyjmuję z lodówki około godziny przed pieczeniem, aby jego temperatura wyrównała się do poziomu temperatury pokojowej. Piekę 12-15 minut zawiniętego w folię aluminiową w piekarniku nagrzanym do 230 stopni. Podaję z chrupiącymi pieczonymi ziemniakami, które stanowią przeciwwagę dla miękkości i delikatności mięsa.

Bon appétit Messieurs Dames!

2 komentarze:

  1. Piękna forma podania. Aż ma się ochotę skosztować jakiej rybki;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Panno Malwino ! myślę, że sposób podania jest prawie tak samo ważny, jak dobry przepis :) dziękuję i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

dziękuję za komentarze :)